Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
291 postów 2932 komentarze

mikstury bezmetki

1abezmetki - Bez Tabu. Wybrane, trudniej dostępne teksty, własne tłumaczenia i "widzimisie". Wyrażam i popieram tradycyjne poglądy lewicowe. Nie po drodze mi zarówno z liberałami , "nową lewicą", ad personam - chamstwem, fanatyzmem i polit-poprawnością

NATO przygotowuje w Gdańsku tajną bramę do Morza Czarnego

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

E-40 – to wdrażany obecnie projekt reaktywacji śródlądowego szlaku żeglugowego łączącego Bałtyk z Morzem Czarnym. Rosyjskie obawy co do jego dwojakiego przeznaczenia ilustruje poniżej artykuł Siergieja Iszczenki opublikowany w Swobodnoj Pressie

https://svpressa.ru/war21/article/285942/, 31 grudnia ub.r.  Jak jest naprawdę?
Ciekaw jestem opinii Państwa w tej kontrowersyjnej sprawie a zwłaszcza głosu naszego eksperta w kwestii żeglugi śródlądowej ( i nie tylko) kpt. żeglugi śródlądowej, Pana Kula-Lis. Zapraszam do lektury.

 

 

Projekt "Trimorje": w zamiarze dobrania się do Krymu, obchodzi zakazy konwencji Montreux przez Wisłę, Prypeć i Dniepr


Narastający temat i problem krymskiego bezwodzia nie schodzi z rosyjskich ekranów telewizyjnych, gazet i czasopism. Dziwne, że dotychczas prawdziwego wyjścia z tej sytuacji, ani Moskwa, ani Symferopol do dziś nie były w stanie zaoferować mieszkańcom, na oczach wysychającego Półwyspu. I to przez prawie siedem lat, które minęły od czasu, gdy Słoneczna Taurida postanowiła pożegnać się z Ukrainą i wrócić do Rosji! Na razie ustanowienie zaopatrzenia w wodę nawet na poziomie Kremla- to dotychczas, jedynie temat rozmów. Tymczasem strumienie z kranów kuchennych na Krymie stają się coraz cieńsze.

Nic dziwnego, że z tej beznadziejności niektórzy nasi politycy i eksperci zaczęli ponosić szczery ale całkowicie nieodpowiedzialny szum w duchu znanego Władimira Wolfowicza. Typu: rozwiązanie problemu z wodą w tej błogosławionej krainie powinno być radykalne. Wziąć i w sąsiednim z Taurydą Obwodzie Chersońskim rakietami i bombami rozwalić zaporę, zbudowaną w 2014 r. przez ukraińskich nacjonalistów i blokującą dopływ wody do kanału północno-Krymskiego na Półwysep. Podobnie jak, powiedzmy, przy milczącej aprobacie społeczności światowej w 1965 r., uczyniło państwo żydowskie, gdy Syryjczycy próbowali podobną zaporą na swoim terytorium zablokować bieg rzeki Jarmuk, głównego źródła uzupełniania Jeziora Kineret, największego zbiornika w Izraelu, lepiej znanego jako Morze Galilejskie.

Nie chodzi nawet o to, że takie uderzenie w tamę wywoła nieuniknioną poważną wojną z Ukrainą. A może - i nie tylko z nią. Najważniejsze: w żadnym wypadku nie powinniśmy teraz wpuszczać wody kanału północno-Krymskiego na Półwysep. Ani wzięty w walce, ani za pieniądze ani-za żadne dywany , ani po prostu za nic. Ponieważ ta woda jest dziś przekształcana w nasycony radioaktywny koktajl z cez-137, strontem-90 i innymi tego samego rodzaju "przyjemnościami", w 1986 r., spowodowanymi katastrofą w Czarnobylu.

Nie wierzycie Swobodnej Prasie"«Свободной прессе»"? To przeczytajcie przynajmniej świeży numer brytyjskiej gazety TheGuardian. Napisano w nim: "miliony Ukraińców mogą cierpieć z powodu prac, które rozpoczęły się na rzece Prypeć". To prawda, że o tym samym ryzyku dla Krymczan w przypadku, gdyby kanał północno-Krymski jakimś cudem wrócił do poprzedniego zaopatrzenia w wodę, w Londynie nie napisali ani słowa. Przypuszczam, że tylko dlatego, że woda Dniepru, gęsto zmieszana z wodami swojego największego dopływu-Prypeci, z woli okoliczności sprzed siedmiu lat, teraz dociera tylko do Chersonia. Dalej-szlus, zapora. Zapora, która, być może, stała się, wbrew woli jej ogłupionych z nienawiści do Rosji budowniczych, nie źródłem katastrofy, ale prawdziwym zbawieniem dla Krymczan.

Co właściwie dzieje się dzisiaj z kanałem północno-Krymskim i Dnieprem, który go zasila? Właśnie minionego lata Kijów rozpoczął realizację europejskiego i aktywnie lobbowanego przez Polskę projektu " Trimorje "(inna nazwa — "inicjatywa trzech mórz").W ramach" Trimorrja " Ukraińcy będą musieli, po części za unijne pieniądze, i za własne, przywrócić część międzynarodowego szlaku żeglugowego E-40. Jego łączna długość wynosi 2352,8 km.

Jeśli się to zdarzy, to z polskiego Gdańska nad Bałtykiem przez Wiśle, Prypeć i Dniepr, omijając Warszawę, Brześć, Pińsk, Mozyrz i Kijów, statki o niewielkim zanurzeniu będą mogły szybko przepłynąć do Morza Czarnego. Piękne! W całej Europie z ładunkami na pokładzie nie będzie trzeba kulać drogami. Przewidywane korzyści ekonomiczne po prostu powodują zawroty w głowach różnojęzycznych biznesów!

Polska swój udział w drodze wodnej E-40 zaczęła realizować jeszcze w 2018 roku. Przede wszystkim-kanał żeglugowy przez Mierzeję Bałtycką do Zalewu Wiślanego. Projekt o wartości 236 milionów euro zakłada po 2022 r. umożliwienie przepływu przez Mierzeję o długości 1 kilometra statków klasy "Rzeka-Morze" o długości do 100 i szerokości do 20 metrów.

Głębokości w całym E-40 zakłada się na około 6 metrów. Szerokość toru wodnego - do 35 metrów. Z punktu widzenia czysto technologicznego występują tylko dwa poważne problemy. Po pierwsze: szlak z Warszawy do Brześcia nie jest jeszcze żeglowny. Dlatego na ziemiach polskich zakłada się budowę kanału obwodowego. Drugi problem: Prypeć i Dniepr w ostatnich latach stały się tak płytkie, że wśród letniego upału krowy tam brodzą miejscami. Jak więc ciągnąć załadowane barki? Dlatego droga wodna powinna być akuratnie pogłębiona. No i, dobrze byłoby jeszcze zbudować sześć do siedmiu zapór i śluz na Prypeci.

Zgódźmy się, że nie jest to zbyt trudne zadanie dla skupionych wokół tak atrakcyjnego pomysłu Białorusinów, Polaków i Ukraińców. "Zagwozdka" – to rzeka Prypeć. Aby dostać się do Dniepru, Prypeć płynie z północy na południowy zachód nie tylko przez strefę wykluczenia, która powstała po pamiętnej tragedii w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Miejscami Prypeć omal że nie pluska w awaryjnym reaktorze. Jej koryto biegnie tam zaledwie 200-400 metrów od zbiornika chłodniczego elektrowni jądrowej w Czarnobylu, który od rzeki oddziela tylko sztucznie wzniesiona tama.

Zrozumiałe jest, że dno Prypeci jest gęsto usiane radioaktywnymi nuklidami. W ciągu kilku dekad, które minęły od wybuchu reaktora, te niebezpieczne dla zdrowia osady pokryła warstwa mułu rzecznego o grubości 60-80 centymetrów. Ale jeśli wypadnie ten muł poruszyć…

Biorąc to pod uwagę, czy należy się dziwić skrajnemu ostrzeżeniu, które wybrzmiało na początku tego roku z Kijowa: "jeśli muły radioaktywne zostaną zakłócone i ruszą w dół Dniepru, może to grozić utratą głównej arterii wodnej kraju, jako źródła zaopatrzenia w wodę pitną. A także nie będzie można używać wody Dniepru do nawadniania gruntów i podlewania pól. Na świecie dotychczas nie ma oczyszczalni ścieków zdolnych do oczyszczania wody ze skażenia radioaktywnego. Dziś z basenu Dniepru pije wodę 2/3 ludności Ukrainy. Jeśli dopuścimy się skażenia radioaktywnego, to każdy z nas odczuje bardzo dotkliwy brak wody pitnej".

Te słowa szef Krajowej Rady Ekologicznej Ukrainy, Aleksander Czistiakow wypowiedział w lutym 2020 roku. Sądzicie, że usłyszano go w Kijowie? Macie chyba złudzenia.

Rząd tego ubogiego kraju uznał budowę na Prypeci za priorytetową.Zdołano wyskrobać 12 milionów grzywien na pogłębienie koryta i oczyszczenie dna. I od lata praca się zagotowała. Zagotowała się, jak zauważa Guardian, wbrew zaleceniom Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA), która zakazała w najbliższych dziesięcioleciach choćby tylko dotykania czarnobylskiej strefy wykluczenia.

Kiedy to całe szaleństwo już się zaczęło, francuskiestowarzyszenie Acro stwierdziło, że budowa z pewnością "będzie miała radiologiczny wpływ na budowniczych i ludność". Ale przedstawiciel ukraińskiej firmy, której pogłębiarki już od sześciu miesięcy wybierają radioaktywny muł w strefie wykluczenia, wykazał rzadki optymizm:" "analiza wykazała, że praca może być prowadzona bezpiecznie". Jednak rzecznik firmy powiedział, że na wszelki wypadek "wszyscy pracownicy są wyposażeni w środki ochrony osobistej i dozymetry", ponieważ: “z czortem nie ma żartów”.

A teraz pomyślmy: jeśli w Europie Zachodniej tradycyjnie wpływowi w niej czołowi ekololodzy i media biją na alarm, jeśli MAEA nie ma się z oburzenia, a Kijów który dawno zapomniał o własnej suwerenności i już wszystko to dzielnie "w trumnie widział", nagle okazuje się, że jest jeszcze ktoś, bardzo zainteresowany projektem "Trimorje"? A poza tym-o wiele bardziej autorytatywny dla Ukrainy niż jakieś tam "guardian'y" i MAEA?

Ale popatrzmy z innej strony: kto na pewno ma gdzieś prawie gwarantowane zatrucie Dniepru i wszystkich, którzy mieszkają wzdłuż jego brzegów, ale naprawdę potrzebuje nowej drogi z Bałtyku do Morza Czarnego? Podpowiedź wydaje się być dostarczona przez znaną Amerykańską Fundację Jamestown(Waszyngton, Kolumbia). Na początku tego roku ta nawskroś infiltrowana przez CIA organizacja uznała za konieczne opublikowanie kilku własnych badań geopolitycznych poświęconych perspektywom i korzyściom z przywrócenia drogi wodnej E-40.

Sądzicie, że fundacja jest zainteresowana skróceniem czasu i odległości w transporcie ładunków komercyjnych z północy Europy na jej południe? To nie jest szczególnie ważne dla ludzi siedzących za oceanem. O wiele bardziej przydatny jest, z ich punktu widzenia, aspekt czysto wojskowy. Nowa droga "od Wariagów do Greków", jeśli zostanie zbudowana, pozwoli Amerykanom i ich sojusznikom z Paktu Północnoatlantyckiegozacząć ignorować zakazy, jakie nakłada na pobyt okrętów, pod ich flagami na Morzu Czarnym, konwencja z Montreux. Dokument ten jednak reguluje jedynie sposób korzystania z cieśnin czarnomorskich Bosfor i Dardanele.

Zgodnie z tą konwencją, grupy okrętów wojennych wszystkich państw innych niż czarnomorskie (do których oczywiście należą Stany Zjednoczone) są ograniczone w całkowitej wyporności i czasie pobytu na Morzu Czarnym. Co znacznie utrudnia ich nieustanną eskalację konfrontacji z Rosją na tych wodach. Ale tylko — jeśli te okręty    wpłynęły przez Bosfor.

O innych wariantach konwencja Montreux nic nie mówi. Ponieważ inne warianty po prostu nigdy wcześniej nie istniały fizycznie.

E-40 może znacznie zmienić tę rzeczywistość. W przypadku realizacji projektu "Trimorje", wchodząc do Wisły w pobliżu polskiego Gdańska, kutry i okręty typu "Corvette" z dowolnego kraju NATO po raz pierwszy bezkarnie i niekontrolowane będą ciąć fale Morza Czarnego w rejonie ukraińskiego Chersonia. Tych kutrów i korwet może być tam tyle, ile zechcesz. I to bez względu na to, jak długo będą pełnić wachty bojowe na nowym dla nich teatrze działań wojennych z widokiem na Rosyjski Krym. Wtedy NATO nie przeszkodzi żaden Siergiej Ławrow z Siergiejem Szojgu. Bo wszystko będzie O.K. - i żaden prawnik się niczego nie dokopie. Z punktu widzenia Fundacji Jamestown na to nie szkoda miliardów. Zwłaszcza, jeśli zapłacą za rozpoczętą priorytetową budowę nie USA, ale Unia Europejska.


Jest tu jednak pewna polityczna "przeszkoda". A nazywa się ona Białorusią. Przecież z Gdańska nie ma możliwości przedostania się do Chersonia, po drodze nie mijając Brześcia, Pińska i Mozyra. A to, jak wiadomo, miasta kraju związkowego dla Rosji. Tylko dziwny jest ten nasz związek. Zmienny jak zimowy wiatr nad rezydencją prezydenta RB, Aleksandra Łukaszenki. Ta sama, w której Alekandr Grigoriewicz niespełna rok temu, w lutym 2020 r., gościnnie przyjmował Sekretarza Stanu USA Mike'a Pompeoi wysłuchał od niego wielu przyjemności.

Tak, teraz sam Łukaszenka znalazł się pod nowymi sankcjami. I z Zachodem, jak się wydaje, znów mocno pokłócił. Ale na jak długo? A on sam w fotelu prezydenta na wieczność siedzić będzie? A tam, widzicie, E-40 zostanie ukończony.

Nie wiem, czy na spotkaniu Bat'ki z Pompeo w Mińsku chodziło o współpracę w ramach międzynarodowego projektu "Trójmorza". Ta ryzykowna dla Europy, ale korzystna dla USA budowa na Prypeci zagotowała się kilka miesięcy po rozstaniu sekretarza stanu i prezydenta RB.

Może to jednak- choć prowokujący do zastanowienia, zbieg okoliczności?


Notabene: Jakie konkretnie nowoczesne okręty bojowe, biorąc pod uwagę ich wyporność i wymiary, mogłyby przedostać się do Morza Czarnego z Bałtyku E-40, gdyby ta trasa została ukończona?

Przede wszystkim niemieckie korwety typu "Braunschweig" (zanurzenie 3,4 metra) z mocną artylerią, torpedami przeciw okrętom podwodnym i pociskami przeciw okrętom RBS-15 (Robotsystem 15), zdolnymi do uderzania również w cele naziemne. Lub powiedzmy, któryś z wielu brytyjskich okrętów przeciwminowych typu "Sandown" (zanurzenie 3,2 metra).

Lista opcji w NATO jest zbyt obszerna, aby ją kontynuować.

 

Źródło:

https://svpressa.ru/war21/article/285942/

Tytuł: “Потайные ворота в Черное море НАТО готовит в Гданьске”

Autor:  Сергей Ищенко  (Siergiej Iszczenko)

31 Grudnia, 2020

 

 

 wybór, tłumaczenie i opracowanie:bezmetki
Rozpowszechnianie zawartości przetłumaczonych
materiałów: zezwalam wyłącznie na darmowych

platformach elektronicznych, ze wskazaniem adresu

tekstu  źródłowegopseudonimu  autora   tłumaczenia.

 

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • Patrz wice-prezydenta USA, Mike Pence'a plan "dziejowych zadań" dla Polski
    https://zakop999pl.neon24.pl/post/159770,mike-pence-a-14-zadan-dziejowych-dla-wolnej-polski
  • Historia dzisiejszej drogi wodnej E40...
    ... sięga roku 1655, kiedy to na Sejmie Rzeczypospolitej kanclerz koronny Jerzy Ossoliński przedstawił pomysł połączenia Bałtyku z Morzem Czarnym. W 1784 roku prace na kanałem Ogińskiego, łączącym dorzecza Niemna i Dniepru, zostały ukończone, a w latach 1775-1848 powstał Kanał Królewski (Wisła – Dniepr).
  • droga wodna E-40 Gdańsk - Warszawa - Brześć - Pińsk - Mozyrz - Kijów - Chersoń...
    ...ma status głównej międzynarodowej drogi wodnej, zgodnie z europejską Umową o śródlądowych drogach wodnych międzynarodowego znaczenia (AGN) z dnia 19 stycznia 1996 r. Jednakże ze względu na nieżeglowność odcinka Bugu od Brześcia do Warszawy, nie ma mowy o normalnym ruchu czy to statków, czy też jednostek turystycznych. Dodatkowym cieniem kładły się dotychczasowe problemy graniczne.
  • @1abezmetki 12:12:48
    Wystarczyłaby jedna rakieta, czy jeden dron by zatopić barkę czy okręt wojenny i cała żegluga sparaliżowana. Do pozostałych okrętów można by było strzelać jak go kaczek nielotem na stawie.
  • @1abezmetki 12:12:48
    Czy te natowskie bezmózgi umieja czytać, bo chyba nie. Przed wojną II Rzeczypospolita utrzymywała Flotyllę Pińską na tych terenach . I co . Zależna od wysokości wody flotylla utknęła przy mostach wolańskich i tyle jej walki.Budowa nowego szlaku wodnego to taki sam idiotyczny pomysł jak przekop Mierzeji wiślanej. Popatrzcie co sie teraz dzieje na Rusi. ataki na polskie ambasady i konsulaty, Poniżanie mieszkańców narodowości polskiej. Znów aktualizują antypolski katechizm Doncowa. Nie pozwalaja ekshumować polskich mogił wołyńskich. Na co utrzymywać z nimi kontakty, na co?Zeby znów urządzali rzezie jak na Wołyniu w 43?
  • @Oświat 20:38:11
    To prawda. Narazie jednak nie ma wojny. Trwają zaś podchody i powolne dociskanie pętli anakondy. Pozdrawiam Pana z Nowym Rokiem
  • @1abezmetki 21:17:04
    Wzajemnie pozdrawiam.
    Zatem jako szlak do przerzutów flotylli wojennej żaden, jako szlak handlowy zapewne ma swoje uzasadnienia ekonomiczne. Tak to bym rozpatrywał, nie w aspekcie militarnym a całkowicie cywilnym i dla nas korzystnym.
    Rosjanom się nie podoba?
    Niech robią sobie swój.
  • @TOR 21:13:46
    “Na Rusi” to znaczy gdzie? Domyślam się że ma Pan na myśli Ukrainę. Tak się składa, że moja rodzina pochodzi z terenów historycznie rzecz biorąc Wielkiego Księstwa Litewskiego. Z racji pewnej unikalności nazwiska mogę obserwować jej rozsianie po całym świecie; w Polsce, na Litwie, Białorusi, Ukrainie, w Rosji, Niemczech, USA, Australii, Francji i w Kanadzie. Są wśród tej rodziny również ludzie wybitni. O istnieniu moich krewnych pewnie nie dowiedziałbym się gdyby nie internet.
    Żyją również jak już wspomniałem również na Ukrainie, w tym w ośrodkach sławnych jako ostoje polskości. Z racji różnej pisowni nazwiska domyślam się, że część spośród nich uległa ukrainizacji.
    Moje życie nieuniknienie dobiega kresu. Żałuję, że z racji różnych okoliczności, nigdy nie miałem z większością moich krewnym zagranicą, bliższego kontaktu. Dziś mogę jedynie popuścić cugle wyobraźni i nostalgicznie pogdybać. Z racji osobistego i historycznego doświadczenia, chyba zdaję sobie sprawę jak różne okoliczności i czynniki wpływają na koleje ludzkich losów - indywidualnie i zbiorowo. Stąd wystrzegam się stereotypów a już na pewno uwłaczającej uwłaczającemu demonizacji. To co się dzieje na Ukrainie to wypadkowa tragicznej historii, silnego nacjonalizmu ( o Polakach powiedziałoby się patriotyzmu, bo my mamy oczywiście na patriotyzm monopol) i różnorakiej dywersji, w imię wszystkich możliwych interesów, realizowane przez trudne do wyliczenia agencje i służby. Zatem trzeba zdawać sobie z tego sprawę i wyzwalać w sobie trudną zdolność myślenia niezależnego.
    Życzę Panu pomyślności w Nowym Roku.
  • @Oświat 22:30:46
    Widzę skojarzony interes ekonomiczny i militarny. Interes militarny- to nasycenie okrętami NATO w zamierzonym stopniu akwenów ukraińskich, mając na uwadze przyszłą konfrontację. Oczywiście byłoby skrają głupotą przeciskać okręty przez śródlądzie w stanie wojny.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031